W rapie najczęściej nawija się o dziwkach, narkotykach i drogich autach, utwory nie mają mieć głębszego sensu, mają tylko wpadać w ucho i nabijać wyświetlenia, tak myśli wielu. W “Pleśni” Guziora nie brakuje blanta czy kasy, ale zdecydowanie nie są to tak płytkie tracki.

Po pierwszym przesłuchaniu miałem myśl – mech, nic specjalnego. Dopiero kiedy zacząłem pisać recenzję wsłuchałem się w tekst i zmieniłam zdanie. Głos Matiego sprawia wrażenie lekkiego dryfowania na powolnym bicie. Oczywiście – nie każdemu przypada do gustu taki styl, ale odpalając tego artystę nie spodziewaliśmy się czegoś innego. To jego vibe nadaje duszy całości i to jest świetne.

Najpopularniejszym trackiem z tej płyty jest “FALA”. Doczekała się nawet swojego sequela ze zmienionym bitem i bez featu Oskara, ale moim zdaniem oryginał jest bezapelacyjnie lepszy. Warto wspomnieć o refrenie, który nabiera niesamowitego wydźwięku dzięki przebijającym się daleko za głosem Matiego, chóru chłopięcego.

“Nabieram oddech i chowam głowę pod wodę
Wstrzymuję, aż zrobię się purpurowy
Krew czyści kilka kapsułek kurkumowych
Taki sam Mati, trochę lepszy wózek, trochę tych szmat droższych
W przeszłości wolałem Air Force’y niż jakieś Givenchy i nosiłem zawsze za kostki
Spytaj o płytę mnie, ja spytam w nerwach już “Co z tym?”

Guzior czeka na falę, która zabierze go od negatywnych emocji. Dalej dowiadujemy się, że czeka na opad, grom i planety roast, można odebrać to jako oczekiwanie samego końca świata co sprawia wrażenie wręcz rozpaczliwej bezradności.

Cały tack jest pełen frustracji i stresu, które przerastają artystę. Uczucia władają całym utworem i w mniejszym lub większym stopniu możemy się z nim utożsamiać. Zwrotka Oskara przełamuje smutek w dość ciekawy sposób przedstawiając gry słów i przejęzyczenia.

Chcę wam przybliżyć też utwór, który najbardziej przypadł mi do gustu – TRAPSTAR. Jak cała płyta, skupia się na uczuciach i przeżyciach, ale połączonych z wyższością życia – bogactwem i życiem trapstar.

“Złe przedmioty mnie nachodzą w moim domu, chcą mnie zastać
Czarna dziura w sercu chce mnie wciągnąć, chce mnie zassać
Nie selekcjonuję złego gówna, jedno popchnie drugie
Wszystkie do jednego wora wrzucam jak spam
Suko żyję lavish, żyję trapstar”

Pierwsze, co widzimy to niewątpliwe nawiązanie do poprzedniej płyty Evil_Things. Guzior mówi o pustce w swoim sercu i losie, który nie był zbyt łaskawy. Wspomina także o złym gównie, które może być synonimem używek – nie ma dla niego podziału na ciężkie czy lekkie, wszystkie są takie same. Dalej wspomina o samookaleczaniu i jego empatycznego podejścia do tego. Cały track jest wypełniony nawiązaniami także do Harrego Pottera, raper rzuca zaklęcia Protego(tarcza) i Sectumsempra(tworzenie głębokich ran ciętych) i mówi że ma różdżkę z włóknem ze smoczego serca(ta różdżka jest krucha, ale najlepsza do czarnej magii). Singiel dopełnia świetny instrumental, który nadaje uczuć całości.

Dla mnie “Pleśń” jest tym czego potrzebowałem. Słuchając niektórych utworów czuję ciarki na plecach. Może przesadzam, ale nie zmienia to faktu, że album zdecydowanie jest warty przesłuchania. Znając całą twórczość Guziora, moim zdaniem ten album, jest świetny, ale patrząc na poprzednie płyty Guziora nie mówię – wow, bo to jest jeszcze lepsze. Całość sprawia wrażenie zrobionej “na kolanie”, a świetny efekt końcowy to zasługa dużego talentu artysty. Jest to najkrótszy album Guziora co tylko potęguje ten efekt.

Loading spinner
Poprzedni artykułDolnośląska kolaboracja Filipka i Nullo
Następny artykułMiedzy Snoopem a Em wszystko gra?
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments